sobota, 20 kwietnia 2013

Dobry wieczór wszystkim.
Do sąsiadującego z nami miasta przyjechały karuzele:)Dzisiaj byliśmy akurat z Alusią na zakupach i akurat przejeżdzaliśmy obok.Oczywiście jak tylko Ala zobaczyła, to o niczym innym dziś juz nie mówiła tylko o tym czy pojedziemy na karuzelę.Nie było wyjścia,musielismy uszczęśliwić naszą kruszynę i po obiedzie pojechaliśmy.Choć pogoda trochę nam sie pogorszyła to  jednak nie było zimno.Alusi usmiech nie schodził z buzi.Gdy tak na nią patrzę to wcale nie widać że jest tak poważnie chora.Być może nie umiem być obiektywna,w końcu widze ją na co dzień. Pocieszam się że to iz jest w tak dobrej kondycji może świadczy o tym że jednak choroba dalej jest w stanie spoczynku.

Wczoraj po raz pierwszy od  dawna poszłam sama do kościoła.Poczułam bardzo silną potrzebę pobycia sama ze soba i Panem Bogiem.Siedząc w ławce,w ciszy wkońcu mogłam dać upust nagromadzonym uczuciom.Odkąd Alusia zachorowała bardzo nie lubię gdy ktoś widzi jak płaczę,nawet przy mężu staram się panować nad sobą.Ja nawet po smierci mojej mamy nie płakałam,nie było na to czasu.W dzień pogrzebu mojej mamy Alicja była wybudzana ze śpiączki farmakologicznej w która ją wprowadzono po wycięciu guza.Wszystko tak szybko się dzialo,rano pogrzeb a po południu wracałam do szpitala.do Alusi,Wczoraj jednak wypłakałam się tak do końca,tak naprawdę.Bardzo było mi to potrzebne,czuję wewnętrzny spokój .
Kochani zyczę wszystkim spokojnej nocy.Dobranoc.

3 komentarze:

  1. Pozdrowienia z Mysłowic, trzymam kciuki i wierze,ze Alusia bedzie zdrowa :)

    OdpowiedzUsuń
  2. życzę dużo siły:) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze czasem sie wewnetrznie oczyscic. Sledze Wasze losy i przesylam cieple mysli mnostwa zdrowia dla Alusi !

    OdpowiedzUsuń