Witamy:)
Trzecia chemia za nami-teraz się płukamy .Alicja czuje się w miarę dobrze-troszkę jest tylko senna ,ale nie wiem czy to z powodu chemii czy może pogody.Bo trzeba przyznać ,że pogodę mamy nie zaciekawą .Cały czas albo pada ,albo wychodzi słońce i tak na przemian. Pomieszanie z poplątaniem. Poza tym przyplątał nam się kaszel i osłuchowo na szczycie płuca słychać szmery-mamy zlecony antybiotiotyk.Wyniki krwi spadają,jednak nie są to spadki drastyczne-jak wyraziła się pani doktor.Może nie wpadniemy w reżim i uda nam się po chemii wyjść do domu. Mamy taką nadzieję.Trzymajcie Kochani kciuki.

5-letnia Alicja Kosmala z Sosnowca walczy z nowotworem złośliwym. W styczniu 2012 roku u naszej córeczki wykryto neuroblastomę IV stopnia. Cały świat runął niczym domek z kart. Rozpoczęliśmy dramatyczną walkę o życie Alusi. Pomimo agresywnego leczenia nie udało się osiągnąć całkowitej remisji choroby. Naszą ostatnią nadzieją jest leczenie w niemieckiej klinice w Greifswald. Koszt terapii to 143.400 euro. Prosimy o pomoc! Każda, nawet niewielka kwota przybliża nas do celu.
piątek, 31 maja 2013
środa, 29 maja 2013
Jesteśmy po pierwszym dniu chemii.Nawet znośnie to poszło,jedynie troszkę Alusia skarżyła się na ból główki,ale zaraz jej przeszło.Chemia leciała od 10.00 do 11.00.Potem pięć godzin płukania kroplówką a póżniej trochę luzu:)Poszłysmy nawet na chwilkę do kaplicy szpitalnej bo Alusia bardzo chciała iść do ,,Bozi"Teraz leci druga kroplówka ,będzie leciała aż do rana.Alusia szykuje się powoli do spania,chce jeszcze porozmawiać z tatą na skypie więc nie mogę się rozpisywać bo już mnie popędza:).Podrawiamy serdecznie i życzymy spokojnej nocy.
wtorek, 28 maja 2013
Dobry wieczór.
Jesteśmy w szpitalu.Wyniki krwi dobre więc jutro zaczynamy II cykl chemii-Temodal +Irynotekan.
Alusia zadowolona ,zaraz po przyjeździe pobiegła do świetlicy i zabrała się za układanie puzzli:)
Potem bawiła się ze swoimi oddziałowymi przyjaciółmi.Teraz już słonko śpi .Niech śpi i zbiera siły na jutro-mam nadzieję że ten cykl zbyt jej nie osłabi.Kochani pozdrawiamy serdecznie ,dziękujemy za wszystkie darowizny ,za wasze wsparcie i za wszystkie ciepłe słowa i myśli kierowane do Alicji.
Jesteśmy w szpitalu.Wyniki krwi dobre więc jutro zaczynamy II cykl chemii-Temodal +Irynotekan.
Alusia zadowolona ,zaraz po przyjeździe pobiegła do świetlicy i zabrała się za układanie puzzli:)
Potem bawiła się ze swoimi oddziałowymi przyjaciółmi.Teraz już słonko śpi .Niech śpi i zbiera siły na jutro-mam nadzieję że ten cykl zbyt jej nie osłabi.Kochani pozdrawiamy serdecznie ,dziękujemy za wszystkie darowizny ,za wasze wsparcie i za wszystkie ciepłe słowa i myśli kierowane do Alicji.
sobota, 25 maja 2013
U nas Kochani powolutku leci.Jeszcze dwa dni i jedziemy do Chorzowa.Pogoda brzydka cały czas mży deszcz i wieje zimny wiatr,więc jesteśmy niestety uziemieni w domu.Alusia spytal mnie dzisiaj,,mamo no co z ta pogodą?"-no właśnie co?Koniec maja a zimno jakby był marzec.Wiadomo że jak na dworze nieciekawie to dzieci szaleją w domu-u nas właśnie tak jest.Alusia dokazuje,że aż miło patrzeć.Widać ,że czuje się dobrze.,a to jest najważniejsze.Wydaje mi się,że nawet troszkę przybrała na wadze:)
Bardzo dziękujemy za wszystkie darowizny przekazywane na leczenie Alusi a także za wszystkie wasze dobre słowa.Pozdrawiam serdecznie.
Bardzo dziękujemy za wszystkie darowizny przekazywane na leczenie Alusi a także za wszystkie wasze dobre słowa.Pozdrawiam serdecznie.
czwartek, 23 maja 2013
Spotkała mnie dzisiaj bardzo nieprzyjemna sytuacja, która do tej pory nie chce mi wyjść z głowy. Chamstwo ze strony niektórych ludzi nie zna granic. Może napiszę od początku. Koło domu mamy taki osiedlowy sklepik,taki typowy jarzyniak, małe pomieszczenie,cześć warzyw znajduje się na zewnątrz, kasa i pozostała część w środku. Z racji tego że Alusia zażyczyła sobie na obiad zupkę z buraczków, robiłam tam zakupy-Alicja była ze mną (chciałam żeby się troszkę przewietrzyła bo na dłuższe wyjście na dwór dziś nie było szans z racji opadów deszczu). Czasem jest tak, że gdy Alusia troszkę gorzej się czuje, wożę ją spacerówką, tak było i dzisiaj. Zrobiłyśmy zakupy, zapłaciłyśmy i w momencie gdy chciałyśmy wyjechać poczułam jak ktoś uderza a właściwie najeżdża na mnie od tylu. Obracam się i widze panią około pięćdziesiątki przed którą stał wózek z dzieckiem (to nim pani na mnie wjechała), a za nią stoi druga pani może w moim wieku. Obracam i co słyszę?Przepraszam? nic z tych rzeczy. Zamiast przepraszam, które jakby nie było mi się w tej sytuacji należało usłyszałam "Co się pani tak gapi"Tym pytaniem tak mnie ta pani zaskoczyła,że normalnie zaniemówiłam.Nie zareagowałam,myśle sobie-co się będę denerwować, przejechałam obok i wszystko było by dobrze, gdybym nie usłyszała tego co mówiły między sobą. Usłyszałam,że takie duże dziecko powinno chodzić na nogach a nie wozić się we wózku,- to bym jeszcze zniosła ale w momencie kiedy starsza z pań powiedziałą do młodszej cytuje ,,a widziałaś jakie chude zabiedzone to dziecko" to normalnie mną zatrząsło. Musiałam powiedzieć tym paniom kilka słów,bo nie mogłam tego tak zostawić.Rozumiem, można kogoś przez nieuwagę najechać,można kogoś popchnąć i nie przeprosić,ok. Ale kto im dal prawo do obrażania mojego dziecka i komentowania jak wygląda.Nikomu nie pozwolę obrażać mojej Alicji.Nikomu.Zdaję sobie sprawę, że Alusia odbiega troszkę wyglądem od swoich rówieśników, jednak nigdy jeszcze do tej pory nie spotkałam się z taką bezczelnością. Gdybym jeszcze się coś odezwała,chciała przeprosin. Ja chciałam spokojnie odjechać,w zasadzie nie stało się mi nic strasznego- panie jednak musiały komentować na głos,żeby chociaż mówiły tak żebym tego nie słyszała ale nie-trzeba było na głos.Choroba Alusi nauczyła mnie dużej pokory i wyrozumiałości jednak na pewne rzeczy jako matka niemogę pozwolić- a już na pewno nie mogę pozwolić na to by ktoś bezkarnie obrażał Alusię.!
wtorek, 21 maja 2013
Dzisiaj u nas deszczowo i burzowo ,więc dzień spędziliśmy w domu.Robiłyśmy z Alusią przegląd jej garderoby-połowa ubrań już za mała.Bardzo urosła ta moja księżniczka:)Będzie trzeba jechać na jakieś zakupy,ale to pewnie po powrocie ze szpitala i na pewno pojadę sama .Nie do wiary jak czas szybko upływa, niedawno wróciłyśmy ze szpitala a za kilka dni trzeba się znowu do niego szykować.Znowu prasowanie, pakowanie ,dopakowywanie ,a i tak pewnie czegoś się zapomni .Chociaż musze przyznać ,że coraz lepiej mi to pakowanie wychodzi,można rzec że doszłam prawie do perfekcji w upychaniu ubrań i drobiazgów do toreb.Ostatnio pani z którą dzieliłyśmy salę nie mogła się nadziwić ile rzeczy pomieściła moja torba-prawdę powiedziawszy ja tez byłam zdziwiona ,że aż tyle rzeczy się tam zmieściło:)Alusia też ma swoją torbę i też się pakuje,tylko że w jej torbie znajdują się tylko maskotki które chce ze sobą zabrać .Oczywiście tych maskotek jest tyle że nie chcą się zmieścić i dopiero wtedy mamy problem,bo jak tu wybrać te które mogą jechać jakby się chciało wziaść wszystkie:)Na szczęście jakoś dochodzimy do kompromisu ,w wyniku którego za każdym razem do szpitala jada maskotki które jeszcze niebyły u ,,dzieciakow",a Alusia jest zadowolona .Bo przede wszystkim przecież chodzi o to by dzieci były szczęśliwe,prawda:)
Kończę to moje pisanie,moje skarby śpią więc może uda mi się dzisiaj wcześniej położyć.Życzę wszystkim spokojnej nocy.Dobranoc.
Kończę to moje pisanie,moje skarby śpią więc może uda mi się dzisiaj wcześniej położyć.Życzę wszystkim spokojnej nocy.Dobranoc.
niedziela, 19 maja 2013
Witam
Dzisiaj nasz Dominik miał swoje święto-skończył roczek .Było małe przyjęcie,przyjechała chrzestna z mężem.Nie mogę się nadziwić jak ten rok szybko minął.Pamiętam jak dowiedzieliśmy się że jestem po raz drugi w ciąży.Byliśmy tacy szczęśliwi,Nasze szczęście niestety trwało tylko trzy miesiące do momentu kiedy dowiedzieliśmy się że Alusia jest tak poważnie chora.To były dla mnie bardzo ciężkie chwile ,nosiłam pod sercem nowe życie a z drugiej strony bałam się o życie Alusi.Czułam się strasznie osamotniona,nie wiedziałam jak ja to wszystko pogodzę,jak ja dam radę.Czas jednak pokazał ,że dałam radę,że wszystko jakoś się ułożyło,potoczyło.Ja nawet rodzic pojechałam prosto z oddziału:)O 17 przyjechał po mnie Rafał z teściową(która zmienieła mnie przy Alusi)a o 20 urodził się Dominiś:)Wszystko co działo się podczas ciązy, działo się jakoś tak naturalnie ,tak zwyczajnie.Wydaje mi się ,że człowiek potrafi się dostosować do każdych warunków jeśli tylko życie tego wymaga.I tak też było w moim przypadku.W pewien sposób choroba Alusi ,intensywne leczenie i jednocześnie bycie w ciązy z Dominikiem było dla mnie takim życiowym sprawdzianem a także poznawaniem siebie od całkiem innej strony..Ten mój życiowy sprawdzian nadal trwa i trwać będzie dopóki Alusia będzie się leczyć ,mocno wierze że zdam go na piątkę.:)
Kochani bardzo dziękujemy za każdą darowiznę przekazaną na leczenie Alusi,za wszystkie ciepłe słowa i za to że jesteście z nami.Dobranoc
Dzisiaj nasz Dominik miał swoje święto-skończył roczek .Było małe przyjęcie,przyjechała chrzestna z mężem.Nie mogę się nadziwić jak ten rok szybko minął.Pamiętam jak dowiedzieliśmy się że jestem po raz drugi w ciąży.Byliśmy tacy szczęśliwi,Nasze szczęście niestety trwało tylko trzy miesiące do momentu kiedy dowiedzieliśmy się że Alusia jest tak poważnie chora.To były dla mnie bardzo ciężkie chwile ,nosiłam pod sercem nowe życie a z drugiej strony bałam się o życie Alusi.Czułam się strasznie osamotniona,nie wiedziałam jak ja to wszystko pogodzę,jak ja dam radę.Czas jednak pokazał ,że dałam radę,że wszystko jakoś się ułożyło,potoczyło.Ja nawet rodzic pojechałam prosto z oddziału:)O 17 przyjechał po mnie Rafał z teściową(która zmienieła mnie przy Alusi)a o 20 urodził się Dominiś:)Wszystko co działo się podczas ciązy, działo się jakoś tak naturalnie ,tak zwyczajnie.Wydaje mi się ,że człowiek potrafi się dostosować do każdych warunków jeśli tylko życie tego wymaga.I tak też było w moim przypadku.W pewien sposób choroba Alusi ,intensywne leczenie i jednocześnie bycie w ciązy z Dominikiem było dla mnie takim życiowym sprawdzianem a także poznawaniem siebie od całkiem innej strony..Ten mój życiowy sprawdzian nadal trwa i trwać będzie dopóki Alusia będzie się leczyć ,mocno wierze że zdam go na piątkę.:)
Kochani bardzo dziękujemy za każdą darowiznę przekazaną na leczenie Alusi,za wszystkie ciepłe słowa i za to że jesteście z nami.Dobranoc
Subskrybuj:
Posty (Atom)